Jak można zauważyć, narobiło się troszkę zaległości.... A wszystko to spowodowane naszymi (czytaj: męskimi) wypadami na rowerach. Nie straszne nam są ostatnio panujące deszcze.Siadamy na rowery i jedziemy. Naszymi ulubionymi miejscami są: Park Kasprowicza, dalej jeździmy na Arkonkę, a stamtąd już tylko malutki skok na Głębokie.Trzeba też wspomnieć o Jasnych Błoniach a konkretnie o Pomniku Czynu Polaków, gdzie Olek zawzięcie szlifuje jazdę(czasami też szlifuje po ziemi ;) ), podglądając starszych kolegów. W piątek mieliśmy wziąć udział w Masie Krytycznej ale ze względu na małe spóźnienie Taty (praca) zgubiliśmy grupę i już niestety nie mogliśmy jej odnaleźć. Pozostaje nadzieja, że w lipcowej Masie weźmiemy już pełny udział. Wypada się też pochwalić małym osiągnięciem - w niedzielę zdobyliśmy Gubałówkę! Było troszkę pod górę ale udało się! Radość nasza była wielka. No i zjazd z powrotem był już całkiem przyjemny i trzeba przyznać - momentami szaleńczy.
Na zakończenie troszkę fotek z naszych wypadów:
czerwcowa Szczecińska Masa Krytyczna (a raczej już po Masie)
w drodze na Gubałówkę (momentami było ciężko)
posiłek przed dalszym wjazdem na Gubałówce - Polana Harcerska












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz