sobota, 21 lipca 2007

Dzień Szalonej Zabawy

To był szalony dzień.
Pobudka o 3:30. Godzinka przygotowań i w drogę. Do celu 473 kilometry. I tak po 4 i pół godzinie dotarliśmy na miejsce - Heide Park w Soltau w Niemczech. Obyło się bez niemiłych przygód ze strony Klaudii. Do parku weszliśmy o 10 i mieliśmy przed sobą 8 godzin wspaniałej zabawy! Najlepiej chyba oddadzą to zdjęcia:

pierwszy spływ pontonem

a jak spływ górski to i wodospady muszą być!

jedziemy niby-metrem dalej

na czymś takim spływaliśmy 10 metrów w dół, po czym wszyscy byliśmy mokrzy :)

w kolejce na zjazd bobslejem

prawie jak w Nowym Jorku

pływamy w rajskim ogrodzie

po wpłynięciu do groty mogliśmy zobaczyć jak wyglądało świat bardzo, bardzo dawno temu (wyglądało to trochę strasznie...

...by po wypłynięciu znowu cieszyć się takimi widokami

kula jak w Kołobrzegu

Bajkowy Ogród...

...po którym pływał z nami rajski ptaszek

chwila oddechu

foczki pokazywały co potrafią

a później byliśmy w delfinarium

przejazd rajdówkami

zjeść w końcu też trzeba

dziewczyny w stylu retro

a co myśmy się tych filiżanek naszukali... ale warto było...

Desert Race. Mama z tatą rozpędzili sie do 100 km/h w 2,4 sekundy! Ale odlot!!!

objazd parku kolejką

Powoli opuszczamy park. Tutaj już po zakupach pamiątek

Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie. Było SUPER!

To był naprawdę wyczerpujący dzień...

...i zmęczenie dało znać o sobie niedługo po wyruszeniu w drogę powrotną:)


Urlopowo...

Ostatni wpis z 3 lipca. No ładnie. Ale to wszystko spowodowane sezonem urlopowym, który i nam się dostało.
Niestety w tym roku nie wybraliśmy się na dłuższy wyjazd wypoczynkowy. A to dlatego, że od jakiegoś już czasu planowaliśmy wybrać się do Parku Rozrywki na totalne szaleństwa. I nam się to udało!
A poza tym oddawaliśmy się błogiemu lenistwu, chociaż czas ten spędzaliśmy wyjątkowo aktywnie. Pomijając rzecz tak oczywistą, jaką jest spędzanie czasu na rowerze, wybieraliśmy się na pieczenie kiełbasek na ognisku, były też i zabawy w wodzie na basenie (szkoda że ze względu na nie najlepszą pogodę tylko raz ) , były spacery w nasze ulubione miejsca i dawaliśmy sobie muzyką po uszach na koncertach. Ale tak jak już wspomniane zostało wcześniej - kulminacyjnym punktem naszego wspólnego urlopu był wyjazd do Heide Parku o czym napiszemy w następnej notce.

Tradycyjnie kilka urlopowych fotek:

na rowerkach

brat siostry pilnuje

na ognisku

Jasne Błonia

Nocne Polaków spacery

wtorek, 3 lipca 2007

Na rowerze

Jak można zauważyć, narobiło się troszkę zaległości.... A wszystko to spowodowane naszymi (czytaj: męskimi) wypadami na rowerach. Nie straszne nam są ostatnio panujące deszcze.Siadamy na rowery i jedziemy. Naszymi ulubionymi miejscami są: Park Kasprowicza, dalej jeździmy na Arkonkę, a stamtąd już tylko malutki skok na Głębokie.Trzeba też wspomnieć o Jasnych Błoniach a konkretnie o Pomniku Czynu Polaków, gdzie Olek zawzięcie szlifuje jazdę(czasami też szlifuje po ziemi ;) ), podglądając starszych kolegów. W piątek mieliśmy wziąć udział w Masie Krytycznej ale ze względu na małe spóźnienie Taty (praca) zgubiliśmy grupę i już niestety nie mogliśmy jej odnaleźć. Pozostaje nadzieja, że w lipcowej Masie weźmiemy już pełny udział. Wypada się też pochwalić małym osiągnięciem - w niedzielę zdobyliśmy Gubałówkę! Było troszkę pod górę ale udało się! Radość nasza była wielka. No i zjazd z powrotem był już całkiem przyjemny i trzeba przyznać - momentami szaleńczy.
Na zakończenie troszkę fotek z naszych wypadów:

czerwcowa Szczecińska Masa Krytyczna (a raczej już po Masie)

w drodze na Gubałówkę (momentami było ciężko)

posiłek przed dalszym wjazdem na Gubałówce - Polana Harcerska

Gubałówka zdobyta - czas na lody!

przygotowania do zjazdu z Gubałówki

pamiątkowe zdjęcie ze zdobytego wzgórza

w drodze powrotnej ochraniacze się przydały

pod Pomnikiem Czynu Polaków

?