W związku z tym, że męska część rodzinki dosyć późno wróciła z koncertu "Hity na czasie" - post ten pisany jest z malutkim opóźnieniem. Ale od początku...
Nareszcie dzieciaki wróciły od babci. Od razu w domu ruch i hałas. Brakowało tego... Po szybko zrobionym obiadku udaliśmy się (bez mamy niestety - jak zwykle w pracy) nad Odrę, by choć przez chwilę wziąć udział w tegorocznych Dniach Morza. Pierwszy raz w powojennym Szczecinie Dni Morza nie odbywały się na Wałach Chrobrego tylko na Starówce, która nie tak dawno została przejęta przez miasto.Mieliśmy okazję przejść się po moście pontonowym, który został specjalnie na tą okazję zbudowany. Bawiliśmy się świetnie. Dzieciakom szczególnie podobało się w sektorze dla nich przeznaczonym, gdzie odbywały się gry , zabawy i konkursy. Naszą wewnętrzną rywalizację wygrał Olek, ale to tylko dlatego, że Klaudia stała w kolejce na zrobienie tatuażu.
I tak niestety czas bardzo szybko mijał. Do domu wróciliśmy troszkę zmęczeni atrakcjami jakie mieliśmy i słońcem, które nieźle dawało.
A oto parę fotek z Dni Morza:
z puzzlami już takich kłopotów nie było
czekanie opłaciło się - na ramionach dwa tatuaże
aż tak wielkich baniek codziennie się nie robi...
most pontonowy - niecodzienny widok i okazja
Dni Morza na Starówce










1 komentarz:
Bardzo sympatyczne te Wasze opowieści i całkiem fajne zdjęcia (widać rękę fotografa). Pozdrowienia od sąsiada! ;-)
Prześlij komentarz