Z samego rana faceci poszli na boisko dawnej podstawówki pograć w piłeczkę ( sportu nigdy za wiele). Dziewczyny oczywiście mały tak zwanego lenia i z nami nie poszły. Po powrocie i obiadku całą czwórką udaliśmy się na Jasne Błonia, do Parku Kasprowicza i na Różankę. Są to nasze ulubione miejsca spacerów, a dziewczyny miały okazję po raz pierwszy zobaczyć ogród róż.
W Różance trochę czasu spędziliśmy na placu zabaw. Dzieciaki miały okazję trochę poszaleć. W drodze powrotnej trochę czasu spędziliśmy na Błoniach, gdzie graliśmy w piłkę. Gralibyśmy jeszcze dłużej gdyby nie Kryśka, która ciągnęła do domu (jak to Kryśka). Po powrocie do domku, małej kolacyjce a raczej późnym podwieczorku męska część znów poszła na boisko , tym razem dokończyć mecz koszykówki rozpoczęty przed południem. I również tym razem Olek pokonał Tatę 10:6 (przed południem stan meczu 3:2).
niedziela, 17 czerwca 2007
Rodzinnie tak...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz